Monsieur La Pedite z Rue de Barris był cenionym na całych Champs Élysées twórcą perfum. Lubował się w cudownych zapachach. Kiedy wąchał swoje perfumy przypominał warchlaka z dziko ryjącym nosem w poszukiwaniu trufli. Ale jak odróżnić trufle wśród zapachów od innych grzybów? Monsieur La Pedite ozwiązał ten problem w wieku lat 39, kiedy to przyjmował w swoim przytulnym domku brata siostry córki jego brata. Brat (ten pierwszy) pracował na polach konopi siewnych. Jego praca wcale nie była tak fajna jak studenci medycyny XXI-ego wieku myślą że była. Brat (ten pierwszy) zajmował się uprawą roślin, w której upatrywał źródła surowców włókien. I kiedy Brat odwiedził Monsieur La Pedite, ten zaproponował mu gorącą kąpiel i ubranie na zmianę, gdyż odzież, którą Brat miał na sobie pokrywała gęsta warstwa przysychającej żywicy.
Kiedy Brat wrócił do salonu wykąpany i w świeżym ubraniu, wrzucił trzymane w dłoni zawiniątko ubrań do ognia kominka. Monsieur La Pedite obserwował tańczące płomienie ze swojego zielonego fotela. Dym palonej żywicy przenikał z szybkością szarży husarii przez objętość pokoju, zagęszczając powietrze. Tego dnia Monsieur La Pedite słynny wytwórca perfum odkrył, że śmierdzi. Te buddyjskie medytacje najwyraźniej się opłaciły, bo chyba poczuł tą legendarną Nirvanę o której wszyscy mówią. Dzięki niej wszedł na wyższy poziom zaawansowania swego rzemiosła i w swoich medytacjach mógł poznawać zapachy na nowo, w ich wymiarze przestrzennym. Jego głowę zaczęły penetrować nachalne myśli, nowe przepisy, genialne rozwiązania, pomysły na podkręcenie klasycznych zapachów i ... Oh! coś mu zaświdrzyło w nosie! Wkręcał się w ten zapach jak śrubka w gwint. A może to się działo na odwrót? To zapach uderzał w niego z zapałem dzięcioła? Ocknął się na chwilę by przypomnieć sobie, że w jego życiu to on trzyma nad wszystkim kontrolę i żaden dzięcioł nie będzie mu tu w pracy przeszkadzał! No właśnie o_O! W pracy o_O! I nawet do głowy Monsieur La Pedite nie przyszło, że w jego salonie siedzi gość, którego raczej niegrzecznie jest samemu zostawiać. Ale ze społecznego punktu widzenia, to właściwie nic się takiego nie stało. Bo siedzącemu obok Bratu też by do głowy nie przyszło, żeby foux pas zauważyć. I zszedł zainspirowany Monsieur La Pedite do pracowni, aby oddać się bez reszty kaskadzie kolorowych zapachów.
39 lat później, w dwa dni, dwa miesiące i dwa lata przed swoimi osiemdziesiątymi urodzinami, zszedł Monsieur La Pedite do swojej pracowni, "użył" wzmacniacza węchu i rozpoczął pracę nad specjalnym zamówieniem pewnej bogatej kurwy z lewej strony Sekwany. 2 dni później, w dwa miesiące i dwa lata przed swoimi osiemdziesiątymi urodzinami, odłożył Monsieur La Pedite czarny flakonik perfum sygnowany złotymi literami "uPioor" na półkę z zapachami "magicznymi".
I tak powstał czokapik.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz